Przyciskam nos do szyby i niemal czuję to zimno, które próbuje się przedrzeć przez szybę w oknie. Niebo wygląda jakby ktoś rozpruł na nim poduszkę z pierzem, tylko że pierze nie jest tak zimne. Biały dywan śniegu przykrył zaspane ulice niczym przytulne, puchowe pióra.

Jak zwykle, gdy za oknem śnieg dopada nas lekki marazm. Bywają takie momenty w życiu, że wydaje nam się, że wszystko jest pozbawione sensu, są noce, które nie przynoszą spokojnego snu. Tracimy chęci, nabieramy przekonania, że nic nam nie wychodzi, a los z nas zadrwił. Czasami po prostu wystarczy wypłakać wszystkie łzy, by zrobić na twarzy miejsce dla uśmiechu. To, że coś się nie dzieję teraz, jak chcieliśmy, nie znaczy, że nigdy nie nastąpi.